Już jesień, powoli zapełni się kolejna karta w aparacie, ale moje wspomnienia jeszcze krążą wśród piasków i fal Słowińskiego Parku.W wolnych chwilach zaglądam do plików jak do starej szuflady i wyciągam coraz to inne motywy, inne kadry...
Z takich poszukiwań narodziła się seria abstrakcji - pasków, kropek, maziajaów... abstrakcji stworzonych przez wiatr i wodę.
Temat - rzeka, temat, który nie może się chyba znudzić, bo polega na wyszukiwaniu coraz to innych motywów, innych faktur, wzorów....
moja grafika, fotografia i malarstwo
...czyli trzy po trzy o sztuce ;-)
wtorek, 14 września 2010
wtorek, 31 sierpnia 2010
sztorm i jego uroki :-)
Dziś chciałabym podzielić się swoim nadmorskim największym przeżyciem...
wreszcie przeżyłam sztorm!
Może nie należał on do tych najsilniejszych, ale zawsze... :-)
Wiało boleśnie piaskiem po oczach, rękach, nogach... no i niestety sprzęcie fotograficznym również :-(
Z trudem dało się posuwać na przód i to mniej więcej z prędkością 1 km na godzinę...
od czasu do czasu czarna deszczowa chmura przelatywała nad nami waląc w nas ni to deszczem, ni gradem... a może to też był po prostu jakiś jeszcze inny rodzaj piachu? ... kto wie? ;-)
zauroczeni potęga żywiołów szliśmy wciąż dalej...
w tej wędrówce mieliśmy bardzo miłych współtowarzyszy...
ale nie tylko były to mewy czy rybitwy...
wraz z nami wędrowały plażą również ptaki spotykane w Polsce rzadko, najczęściej tylko podczas jesiennych przelotów...
Teraz, dzielnie walcząc z silnymi podmuchami wiatru - pracowicie wyszukiwały swojej kolacji od czasu do czasu uciekając przed kolejną falą...
były to biegusy...
rdzawe
zmienne
szlamniki

i... na deser - rzadki kamusznik :-)
***
... czyli nie ma to jak brzydka pogoda nad morzem! ;-)
wreszcie przeżyłam sztorm!
Może nie należał on do tych najsilniejszych, ale zawsze... :-)
Wiało boleśnie piaskiem po oczach, rękach, nogach... no i niestety sprzęcie fotograficznym również :-(
Z trudem dało się posuwać na przód i to mniej więcej z prędkością 1 km na godzinę...
od czasu do czasu czarna deszczowa chmura przelatywała nad nami waląc w nas ni to deszczem, ni gradem... a może to też był po prostu jakiś jeszcze inny rodzaj piachu? ... kto wie? ;-)
zauroczeni potęga żywiołów szliśmy wciąż dalej...
w tej wędrówce mieliśmy bardzo miłych współtowarzyszy...
ale nie tylko były to mewy czy rybitwy...
wraz z nami wędrowały plażą również ptaki spotykane w Polsce rzadko, najczęściej tylko podczas jesiennych przelotów...
Teraz, dzielnie walcząc z silnymi podmuchami wiatru - pracowicie wyszukiwały swojej kolacji od czasu do czasu uciekając przed kolejną falą...
były to biegusy...
rdzawe
zmienne
szlamniki

i... na deser - rzadki kamusznik :-)
***
... czyli nie ma to jak brzydka pogoda nad morzem! ;-)
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
fale wspomnień... i jeden kamyczek ;-)
Niestety, wakacje - ile by nie trwały - zawsze są za krótkie i zbyt szybko się kończą...
jedyna zaleta powrotu do miasta to znów przyzwoite łącze internetowe ;-)
jest zatem okazja powspominać...
czyli na dobry początek:
Słowiński Park Narodowy
...i przygody jednego kamyczka w świetle zachodzącego słońca :-)
***
na ciepło...
i na gorąco...
jedyna zaleta powrotu do miasta to znów przyzwoite łącze internetowe ;-)
jest zatem okazja powspominać...
czyli na dobry początek:
Słowiński Park Narodowy
...i przygody jednego kamyczka w świetle zachodzącego słońca :-)
***
na ciepło...
i na gorąco...
piątek, 2 lipca 2010
ostatni podwarszawski skoroświt :-)
Wakacje! Najwyższy czas opuścić miasto i zaszyć się gdzieś w lesie... :-)
Korzystając jednak z pięknej aury i zapowiedzianych mgiełek -
wybrałam się koło 3 w nocy w okolice Dziekanowa - na ostatni podwarszawski skoroświt tego lata... :-)
poniedziałek, 21 czerwca 2010
impresjonizm po suwalsku ;-)
Po ulewnych deszczach nastały dni upalne i burzowe...
nie sprzyjały one niestety fotografii,
ale skoro znalazłam się w tak pięknym miejscu jak Suwalszczyzna - warto było "pokombinować" mimo wszystko ;-)
w ten oto sposób - narodził się nowy odłam impresjonizmu, zwany suwalskim ;-)
Suwalszczyzna kojarzy się nam chyba głównie z pięknymi, malowniczymi pagórkami, pomiędzy którymi niebieszczą się większe i mniejsze jeziora...
ale to również Wigierski Park Narodowy, gdzie oprócz licznych jezior (tzw. sucharów - jezior dystroficznych i jez. Wigry) prawie cały obszar podzielony jest na lasy i torfowiska...
... i może właśnie dzięki swym licznym źródliskom i bagnom - Suwalszczyzna aż tak wciąga? ;-)
nie sprzyjały one niestety fotografii,
ale skoro znalazłam się w tak pięknym miejscu jak Suwalszczyzna - warto było "pokombinować" mimo wszystko ;-)
w ten oto sposób - narodził się nowy odłam impresjonizmu, zwany suwalskim ;-)
Suwalszczyzna kojarzy się nam chyba głównie z pięknymi, malowniczymi pagórkami, pomiędzy którymi niebieszczą się większe i mniejsze jeziora...
ale to również Wigierski Park Narodowy, gdzie oprócz licznych jezior (tzw. sucharów - jezior dystroficznych i jez. Wigry) prawie cały obszar podzielony jest na lasy i torfowiska...
... i może właśnie dzięki swym licznym źródliskom i bagnom - Suwalszczyzna aż tak wciąga? ;-)
wtorek, 25 maja 2010
wysoki stan wody na rzece Wiśle...
tia... padało, padało aż się wylało i rozlało... na szczęście nie wszędzie.
I właśnie tam, gdzie wały dały radę utrzymać napór wody - w sobotę wybrałam się na wschód słońca.
Czosnów, położony na północ od Łomianek.
Chwila niepewności, czy nie pozamykano dróg dojazdowych - ale nie, jedynie już blisko celu wielka droga zamienia się w płytkie jezioro - to poziom wód gruntowych podwyższył się, dzięki czemu okoliczne pola bardziej przypominają plantacje ryżu...
Na wale kolejne zdziwienie - niby wiadomo, że jest wysoki poziom wody itd... ale ta woda na prawdę płynie bardzo wysoko - oj, robi wrażenie - prawdziwy żywioł...
Drzewa w wodzie i wartki nurt rzeki ...
niedługo już opadnie woda, opadną emocje... zacznie się liczenie strat...
I właśnie tam, gdzie wały dały radę utrzymać napór wody - w sobotę wybrałam się na wschód słońca.
Czosnów, położony na północ od Łomianek.
Chwila niepewności, czy nie pozamykano dróg dojazdowych - ale nie, jedynie już blisko celu wielka droga zamienia się w płytkie jezioro - to poziom wód gruntowych podwyższył się, dzięki czemu okoliczne pola bardziej przypominają plantacje ryżu...
Na wale kolejne zdziwienie - niby wiadomo, że jest wysoki poziom wody itd... ale ta woda na prawdę płynie bardzo wysoko - oj, robi wrażenie - prawdziwy żywioł...
Drzewa w wodzie i wartki nurt rzeki ...
niedługo już opadnie woda, opadną emocje... zacznie się liczenie strat...
czwartek, 20 maja 2010
majowy plenerek w Puszczy Kampinoskiej :-)
Jako nowy Zarząd ZPFP Okręgu Mazowieckiego zorganizowaliśmy mini-plenerek czyli po prostu skoroświt w Puszczy Kampinoskiej. Pogoda niestety była fatalna - jeszcze do późnej nocy prało żabami, ale skoro data i godzina były ustalone - nie było wyjścia... chociaż prawdę mówiąc - pobudka o 2 w nocy nie należała do przyjemności :-(
Jeszcze "tylko" 40 km do przejechania... i "już" byliśmy na miejscu... :-)
Ku naszemu zdumieniu - zjawiło się jednak trochę dzielnych fotografów, z którymi ruszyliśmy w las - w poszukiwaniu natchnienia (z braku światełka, mgiełek i innych samograjów ;-) )
tutaj krótka relacja filmowa ... na wesoło ;-)
i jeszcze parę skoroświtowych migawek...
Fiołek trójbarwny (Viola tricolor),
którego nasiona rozsiewają mrówki :-)
Konwalijka dwulistna (Maianthemum bifolium) - tak samo trująca jak jej kuzynka - konwalia majowa
piękny acz niejadalny ;-)
grzyb - Trzęsak pomarańczowy (Tremella mesenterica)
wszechobecne komary (Culicidae)
oraz Klecanki (Polistinae) ze swymi mini-domkami składającymi się z pojedynczego plastra przyczepionego do zeszłorocznych łodyg różnych "chabazi" ;-)
Podobno ich ugryzienie jest niezwykle bolesne, ale niedługo ciężko będzie się o tym przekonać - ich populacja niestety mocno spada (wykaszanie trawników i nieużytków)
***
jak się okazało - na plenerowanie - nigdy nie ma złej pogody ;-)
Jeszcze "tylko" 40 km do przejechania... i "już" byliśmy na miejscu... :-)
Ku naszemu zdumieniu - zjawiło się jednak trochę dzielnych fotografów, z którymi ruszyliśmy w las - w poszukiwaniu natchnienia (z braku światełka, mgiełek i innych samograjów ;-) )
tutaj krótka relacja filmowa ... na wesoło ;-)
i jeszcze parę skoroświtowych migawek...
Fiołek trójbarwny (Viola tricolor),
którego nasiona rozsiewają mrówki :-)
Konwalijka dwulistna (Maianthemum bifolium) - tak samo trująca jak jej kuzynka - konwalia majowa
piękny acz niejadalny ;-)
grzyb - Trzęsak pomarańczowy (Tremella mesenterica)
wszechobecne komary (Culicidae)
oraz Klecanki (Polistinae) ze swymi mini-domkami składającymi się z pojedynczego plastra przyczepionego do zeszłorocznych łodyg różnych "chabazi" ;-)
Podobno ich ugryzienie jest niezwykle bolesne, ale niedługo ciężko będzie się o tym przekonać - ich populacja niestety mocno spada (wykaszanie trawników i nieużytków)
***
jak się okazało - na plenerowanie - nigdy nie ma złej pogody ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































.jpg)





