moja grafika, fotografia i malarstwo

...czyli trzy po trzy o sztuce ;-)

wtorek, 14 czerwca 2011

Tonąc w kwiatach... czyli Mała Fatra wiosną

Mała Fatra - niby ta sama a jakże inna...
ostatni raz podziwiałam ją w październiku,  przyobleczoną w złote kolory jesieni.
Teraz, wiosną wygląda jak swoja młodsza siostra - nie ma w sobie nic z powagi, zadumy - przystrojona w barwne szatki ukwieconych łąk i hal...



Dawno nie widziałam tak ukwieconych łąk jak te tutaj, w Małej Fatrze.


a co łąka to inne gatunki - począwszy od chronionych storczyków...













buławnika mieczolistnego
(Cephalanthera longifolia)






















 podkolana białego 
(Platanthera bifolia)






















stoplamka, chyba szerokolistnego
(Dactylorhiza majalis)


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czy w końcu niepozornie wyglądającego gnieźnika leśnego (Neottia nidus-avis) - pozbawionego chlorofilu storczyka rosnącego w buczynach i grądach.

 

 

Oprócz rzadkich storczyków można było też spotkać...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


wyniosłe orliki pospolite (Aquilegia vulgaris) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

secesyjnie powyginane
zerwy kuliste
(Phyteuma orbiculare)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

radosne astry gawędka (Aster amellus),

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

delikatne krzyżownice (Polygala),





oraz całe mnóstwo innych - pospolitych, ale jakże pięknych...























 dzwonków (Campanula)













jastrunów (Leucanthemum Mill),

















niezapominajek (Myosotis),

 












 kuklików (Geum rivale) przetaczników, bodziszek, firletek, kozibrodów... itd...itd...itd... :-)))




















ech... aż chciałoby się tak położyć na łące, jak Dyzio Marzyciel, wąchać kwiaty i przyglądać się niebu błękitnemu i obłokom po niebie płynącym.... :-)

wtorek, 10 maja 2011

Z-dziś znad Wisły ;-)

Tak, tak.. to było dzisiaj :-)
Pobudka przed 3 rano, szybka kawa i w drogę, by o świcie być już za Kazuniem, nad Wisłą, czyli na wysokości Kampinoskiego Parku Narodowego.
Po drodze mijałam pola skryte pięknymi mgłami, ale nad samą już Wisłą unosiły się jedynie delikatne duszki...
Natomiast ze wszystkich stron dobiegały mnie ptasie śpiewy - kwakanie kaczek, szczebiotanie zięb
i sikorek, pokrakiwanie wron oraz wiele innych pachnących wiosną odgłosów.
Kolory z każdą chwilą stawały się bardziej nasycone...
Nagle bezszelestnie nadleciała czapla siwa, lądując na małej wysepce nieopodal brzegu.
Rozpoczęła swoje śniadanie...

... a raczej jego poszukiwanie ;-)


Słońce wkrótce wyjrzało zza przeciwległego brzegu. Wszystkie kolory ustąpiły jednemu - złotu...




Majowe słońce zaczęło swoją wędrówkę po niebie. Rozkrzyczane kolory wschodu powoli cichły...
wciąż jednak panował duży ruch w ptasim królestwie...





Zapowiadał się upalny dzień...
... pora była niestety wracać do gwaru miasta.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Wiosenne porządki - marzec

Zima już dawno się skończyła... marzec, kwiecień przeleciały zanim się spostrzegłam... i już za chwilę maj wybuchnie zielenią. Czas na wiosenne porządki, czyli krótkie resume moich wczesnowiosennych wypadów :-)


Chyba przede wszystkim muszę powiedzieć o moim nowym doświadczeniu, czyli o czatowni. Wchodzenie do "budy" jeszcze zupełnie po ciemku (kiedy obok z zarośli dobiega znaczące chrząkanie dzików ;-)), czekanie na świt, kiedy dookoła wszystko skrywa biały welon mrozu, patrzenie na świat, a raczej jego skromny wycinek  przez wizjer aparatu, by w końcu zobaczyć je... żurawie! Marzyło mi się ujrzeć je tańczące, gdyż właśnie o tej porze, na początku marca - pary po wylądowaniu na swoim terenie przystępują do godów - niezwykle pięknych dla postronnego obserwatora :-)
Spędziłam cztery noce w czatowni i niestety, tylko dwa razy w ogóle udało mi się je zobaczyć, ale na tańce to muszę poczekać do przyszłego roku... może wtedy szczęście dopisze? :-)

Tak czy siak, przeżycie jedyne w sowim rodzaju i bardzo się cieszę, że w ogóle posmakowałam tego innego rodzaju fotografii przyrodniczej :-)

Miejsce, gdzie miałam swoją czatownię znajdowało się pod Wyszkowem, w pięknej Puszczy Kamienieckiej...


Trafiłam tu również na gody żab trawnych i ropuch szarych (bufo bufo)

niedziela, 20 marca 2011

Lody wprost z Dunajca

Wiosna już stuka do okien, a ja tymczasem zajęta pisaniem blogu z podróży po Estonii - narobiłam sobie zaległości w szkicowniczku ;-).
Zatem parę jeszcze zimowych wspomnień z Pienin, zanim słońce je roztopi na dobre... :-)
na pierwszy rzut - lody wprost z Dunajca, czyli makrofotografia lodu (obiektyw makro + zestaw pierścieni pośrednich)...









sobota, 5 marca 2011

Pilsko w kolorach b&w

No i stało się... dmuchnęło odwilżą. Wiało i sypało, aż w końcu zasypało wszelkie kolory dnia poprzedniego... Zostały te najbardziej odporne - biel, czerń, no i wszelkie odmiany szarości...








poniedziałek, 28 lutego 2011

Kolorowy świt na Pilsku

Na początku lutego wybrałam się na Pilsko, na plener zorganizowany przez Okręg Śląski ZPFP.
Można zadać sobie pytanie, czy warto jechać taki kawał drogi tylko na dwa dni? Okazuje się, że warto... a nawet na jeden dzień, czy tylko jeden poranek. Pod warunkiem, że jest taki...




pobudka 03:45
wymarsz ze schroniska na Hali Miziowej w pełnym rynsztunku (plecak ze sprzętem, statyw, latarka czołówka i rakiety śnieżne) 4:30
po jakiejś godzinie marszu - Pilsko, mróz i widok zapierający dech w piersiach :-)





na wschodzie witały nas Tatry, a u stóp falowało morze chmur...






Po wschodzie słońca mróz stał się jeszcze większy i tym dotkliwszy, że i wiatr zaczął przybierać na sile.
Wkrótce rozpętała się prawdziwa  zamieć...







Wiatr wiał cały dzień i całą noc. Halny. Przewiał wszystkie kolory. Następny dzień był czarno-biały...
ale o tym - w kolejnym rozdziale :-)


wtorek, 4 stycznia 2011

Noworoczne zaćmienie słońca

A myślałam, że zobaczę dziś tylko chmury...

Jednak w pewnym momencie ich gruba warstwa przemieniła się w subtelną woalkę, spoza której spojrzało na świat słońce. Niby nic szczególnego, ale jednak tym razem wzbudziło zainteresowanie i zachwyt wielu obserwujących - prawie 80% zaćmienia!

Ze słonecznej "kulki" zrobił się rogalik - bardziej przypominający księżyc i to w dodatku w  bardzo chudym okresie życia ;-)



 dobrze, że niebo nie było czyste - chmury wokół słońca dodały niezwykłej dramaturgii wydarzeniu...






Podobno następna taka okazja będzie w Polsce dopiero 20 marca 2015 roku.
Czy i wtedy pogoda okaże się równie łaskawa co tym razem? Zobaczymy :-)

Dzisiejsze zaćmienie - tajemnicze i piękne - mam nadzieję, że dobrze nam wróży na ten nowy rok :-) 
...czego sobie i wszystkim życzę :-)




sobota, 25 grudnia 2010

Święta...

Święta Bożego Narodzenia...
na ten niezwykły czas, jak i na kolejne dni, miesiące,
z całego serca życzę wszystkim dobrego Światła...
i to nie tylko tego, co tworzy piękne zdjęcia,
ale Światła w naszych sercach, w naszym życiu...

sobota, 18 grudnia 2010

przelotem...

Przelotem... między jednym zadaniem a drugim, w biegu, w locie, w przelocie... przez życie. Jak te jemiołuszki, które zawitały u mnie na chwile, by polecieć dalej...


 
dobrze, że już wkrótce Święta... :-)